Butelką w łeb

„Za trochu lásky šel bych světa kraj
šel s hlavou odkrytou a šel bych bosý
(…)
za trochu lásky šel bych světa kraj.
Jak ten, kdo zpívá u dveří a prosí.”
/Jaroslav Vrchlický/

Za odrobinę miłości przeszedł bym kawał świata, szedłbym z gołą głową i boso, za odrobinę miłości… Piękny, romantyczny wiersz, czyż nie? Czy jednak równie wspaniale jest BYĆ tym bosym wędrowcem żebrzącym o miłość?…

Każdy z nas chce kochać i być kochanym. Po prostu. To pierwsza i największa potrzeba. Wdziewamy różne maski, kroczymy nie raz krętymi ścieżkami i budujemy przeróżne relacje, jednak u najgłębszych podstaw naszych działań i dążeń jest właśnie pragnienie miłości…

Wiersz ten po raz pierwszy usłyszałam w filmie „Vratné lahve” (czeska tragikomedia z 2007 roku, w której autorem scenariusza i zarazem odtwórcą głównej roli jest niezrównany Zdeněk Svěrák). Pewnie wielu z Was widziało ten film? Mimo, że rzadko zdarza mi się czytać ponownie te same książki czy wielokrotnie oglądać jeden film, to „Butelki zwrotne” obejrzałam kilka razy. (Polecam zresztą gorąco każdemu, kto tego filmu jeszcze nie widział! Ciepły, zabawny film, pokazujący życie w charakterystyczny dla czeskiego kina sposób…)

lahveI chyba właśnie butelką (niekoniecznie zwrotną) powinnam czasem profilaktycznie zdzielić się w swój osobisty zakuty łeb. Właśnie dlatego, że po raz kolejny stoję u jakiś drzwi, pukam, śpiewam i proszę o miłość…
A przecież obiecywałam sobie nie raz i nie dwa, że już nie dopuszczę więcej do takiej sytuacji. Że za nic nie chcę znów czuć się wykorzystana, nie chcę być dla nikogo tombakiem. Że już nie będę naiwnie wierzyła w niemożliwe, a patologii związkowej wszelakiej tym razem powiem stanowcze nie. A jednak. Znowu i tak jak zawsze, co widać powyżej nie ma pragnień silniejszych od pragnienia miłości…

Dodaj komentarz

Wymagane pola są oznaczone *.