Perfekcyjny porządek czy perfekcyjna ściema?

„Mycie podłóg ma jedną podstawową zaletę: nikt nie będzie próbował Ci udowodnić, że robi to lepiej od Ciebie” – kiedyś usłyszałam to zdanie i bardzo mi się spodobało. Niestety nie jest prawdziwe. Faktycznie, domowe porządki to czynność, której podejmujemy się raczej niechętnie i li i jedynie z obowiązku. Więc jeśli jest szansa, że ktoś nas wyręczy, to nie wyrywamy mu nadgorliwie szmaty czy mopa z ręki. Ale to wcale nie znaczy, że nie będziemy chcieli udowodnić, że jednak robimy to lepiej!…

Chcąc nie chcąc, pewnie zdarzyło się Wam choć raz obejrzeć Małgorzatę R. heroicznie walczącą w nierównym boju o czystość i perfekcyjny porządek w polskich domach? Mnie zdarzyło się nawet więcej niż raz. I do teraz nie umiem się zdecydować, czy bardziej śmieszyły mnie odkrywcze domowe porady czy cudowne przemiany… A może chodziło o jakąś perwersyjną przyjemność z oglądania innych wykonujących czynności, za które sama powinnam się zabrać?…
Ale nie tylko bohaterki tego wyreżyserowanego show dążyły do perfekcyjności. Pęd do bycia idealnym jest wszechobecny i objawia się na wielu płaszczyznach – nie ogranicza się tylko do chęci posiadania pięknej szczupłej figury, zadbanych  paznokci czy wystrzałowych ciuchów, ale dotyczy również posiadania nieskazitelnego porządku w domu..

Jakiś czas temu wpadłam do znajomej z wizytą, może nie tyle niezapowiedzianą co niespodziewaną – dziecko się rozchorowało, w pracy sajgon i ogólnie parę spraw jej się „rypło” i na gwałt potrzebowała niańki do dziecka na 2h. Przyjechałam więc zająć się Młodym i oczom moim ukazał się… najnormalniejszy w świecie bałagan. Taki konkretny. Kuchnia wyglądała jakby przeszło przez nią średniej wielkości tornado, łóżko nie posłane, szklany stół w salonie upalcowany i wysmarowany resztkami jedzenia… itepe itede. Wszystko byłoby nie warte westchnięcia, gdyby nie fakt, że koleżanka jest z tych perfekcyjnych, co to przecież ZAWSZE mają WSZYSTKO wypucowane na błysk. Ileż ja to się nasłuchałam, że ona nawet przy niemowlaku jest w stanie wszystko ogarnąć i wysprzątać i że nie pojmuje matek tłumaczących się, że nie mają np. czasu na prasowanie. I faktycznie, ilekroć mnie zapraszała, wszystko lśniło. A że nie zapraszała zbyt często, żyłam więc w przeświadczeniu, że chyba faktycznie należy do tego rzadkiego gatunku dinozaurów, które mają w domu czysto ZAWSZE.

źródło: pl.forwallpaper.com

źródło: pl.forwallpaper.com

Sami siebie (czy częściej: same siebie) zakuwamy w dyby. Bo przecież musi być perfekcyjnie, za wszelką cenę, a jak nie jest, to niech przynajmniej inni myślą, że jest.
Blogerki publikują zdjęcia swoich lśniących czystością mieszkań, delektując się następnie komentarzami w stylu „kochana, u Ciebie zawsze jest taki porządek, podziwiam Cię naprawdę, jak Ty to robisz”. Krygują się następnie „no wiesz, kwestia dobrej organizacji” albo odpowiadają z fałszywą skromnością „porządek? no nie przesadzaj, przecież tam na piątym zdjęciu, w lewym dolnym rogu widać leżący na podłodze jeden klocek, więc i mnie zdarza się mieć bałagan”. Tiaaa… Żadna się nie przyzna jak te fotki są kadrowane i przez jakie filtry przepuszczane. Dlaczego? Bo trzeba być perfekcyjnym i niech to inni mają kompleksy, że idealni nie są.

bałaganPowyższe zdjęcie pochodzi ze strony distractify.com, gdzie znajdziecie więcej przykładów na to, jak kadrując zdjęcia możemy modyfikować rzeczywistość… Oczywiście temat potraktowano z lekkim przymrużeniem oka, ale tak to niestety działa. A gdy w ruch pójdzie jeszcze photoshop… Ale nie o obróbce zdjęć chciałam pisać.

„Nic tak nie sprzyja porządkowi w domu
jak awaria internetu.”
/zasłyszane/

Oczywiście życie w tzw. syfie nie jest niczyim marzeniem. Nie chcemy więc i do tego zmuszać naszych gości. Poniżej więc 3 zasłyszane czy przeczytane rady na temat porządków – nie jest to blog porad babci Zosi, ale może w przedświątecznym szale pucowania poczytacie i dorzucicie w komentarzach własne metody:

  1. Nigdy nie sprzątaj sama.
    Zabierasz się za porządki, gdy w końcu pozbędziesz się z domu wszystkich domowników i możesz w spokoju zacząć ogarniać? Błąd. Dlaczego Ty masz myć podłogi, a małżonek bawić się z dziećmi w parku? Posprzątajcie wspólnie, a potem również wspólnie wybierzcie się na spacer. Razem nie tylko pójdzie szybciej, ale też może oni w końcu zaczną doceniać wysiłek włożony w sprzątanie.
  2. Sprzątaj przy muzyce i z kieliszkiem wina w dłoni.
    Dodaj szczyptę przyjemności do nieprzyjemnego obowiązku. Włącz ulubioną piosenkę albo audiobook albo użyj zestawu głośnomówiącego, aby podczas sprzątania pogadać telefonicznie z przyjaciółką, mamą czy chłopakiem. Czas zleci wtedy dwa razy szybciej i przyjemniej.
  3. Sprzątaj na czas.
    Najszybciej ogarniamy dom, gdy za parę minut mają wpaść niespodziewani goście, prawda? Wykorzystaj więc tę technikę i sprzątaj codziennie 15 minut – przyłóż się do tego „na maxa”, ale gdy czas minie, po prostu przerwij i napij się wina. Dokończysz jutro.

A co zrobić, gdy jednak rzeczywiście wpadną niespodziewani goście? Latem (a przy sprzyjającej aurze również późną wiosną i wczesną jesienią) można gości „wyrzucić” na taras lub balkon, ewentualnie zaprosić na wspólny spacer. Ładna pogoda jest świetnym i zupełnie wystarczającym pretekstem, by nie siedzieć w domu. Nie tylko miło spędzicie czas na świeżym powietrzu, ale też w prosty sposób rozwiążesz problem bałaganu. ;-)
W chłodniejsze czy deszczowe dni można z kolei zapewnić gościom nastrojową wizytę przy świecach albo przytłumionym oświetleniu (które skutecznie odwróci uwagę od nieporządku). Oczywiście dobrze mieć przynajmniej jedno ogarnięte pomieszczenie, w którym można posadzić gości (w pozostałych trwa kwarantanna, nie wchodzić), ale jeśli i to stanowi problem, można znów gości „wyprosić”, proponując wspólną wizytę w pobliskiej kawiarni o przeuroczym wystroju, w której dają najlepsze latte w mieście albo w nowootwartej knajpce, w której Zośka spotkała ostatnio tego znanego aktora. ;-)

Można też wybrać prostszy sposób, który rozwiąże porządkowe dylematy i do tego zamknie usta złośliwym komentatorom – otóż wystarczy powiesić na ścianie ramkę z napisem „Wysprzątany dom jest oznaką zmarnowanego życia.” ;-)

sprzatanie_demot

10 Komentarze

    • Większość dzieciaków uwielbia się bawić odkurzaczem albo naśladować czynności rodziców, np. właśnie podczas sprzątania – to najlepsza zabawa. Ale z wiekiem niestety przechodzi… ;-)

  1. Witaj:) usmiechałam się czytając Twoj post, bo dobrze znam to tyranizowanie siebie, że musi być w domu porządek ;) przy najbliźszej okazji skorzystam z porady nr 2 , mam nadzieje, że nie skonczy się na leżeniu z kieliszkiem na kanapie ;) pozdrawiam , coś czuję, że zagoszczę tu na dłużej!

  2. Ja mam taki średni porządek. Bałagan – rzadko, ale mieszkam sama, więc jak sama nie nabrudzę to nikt inny mi nie nabrudzi. To zaleta. Ale wada taka, że sama muszę sprzątnąć … Ja mam taki patent, że sprzątam krótko a częściej niż na przykład co sobota przez 3 godziny. Tak mi jest wygodniej i już. Nie mam też stałych pór sprzątania, w stylu każdy piątek między 16 a 18 tą. Jest brudno- sprzątam. Jest w miarę czysto – nie sprzątam. Jest średniobrudno – czekam aż będzie bardziej i dopiero posprzątam :)

  3. Też kiedyś pisałam o tym, że naprawdę nie musimy być perfekcyjne, bo po co i dla kogo? A popisywać się przed ewentualnymi gośćmi? Gdy zapraszam, staram sie z szacunku dla gości, ale gdy wpada ktoś niezapowiedziany, to trudno, nie hoduję jakiegoś straszliwego bałaganu lub brudu, żebym musiała się wstydzić. A jeśli chodzi o sprzątanie, to jednak najlepiej sprząta mi się gdy jestem sama, mamy jednak podział na strefy i każdy dba o swoją…

  4. Fajny post i taki życiowy. Też byłam z tych co to wszystko sama i po wyszło mi to bokiem .Teraz staram się włączać w domowe zabawy z mopem latach rodzinę i choć czasami uważam że ja bym zrobiła coś lepiej dajermopemdajerzansę do popisu. W końcu od odrobiny brudu nikt jeszcze nie umarł.
    Pozdrawiam

Dodaj komentarz

Wymagane pola są oznaczone *.