Na pomidorówkę

Pierwsza faza związku to nie tylko motyle w brzuchu, pierwsze pocałunki i romantyczne spacery. To także, a może przede wszystkim, wzajemne poznawanie się. (Jak marszczy czoło kiedy nad czymś myśli, ile cukru wsypuje do kawy i czy śpi w piżamie czy nago?) Powoli też wchodzimy w środowisko, w którym obraca się Ukochany czy Ukochana – pierwszy obiad u rodziców, pierwsze wspólne wyjścia ze znajomymi i rodzeństwem…

A potem szast, prast i związek się skończył. „Miłość miała wiecznie trwać, a odeszła razem z nim.” Pokojowo bądź burzliwie rozstanie zostało przypieczętowane. Oddane zostały pożyczone książki i płyty, usunięte wspólne zdjęcia z ramek na kominku…
A ludzie?!… Tak polubiłam jego siostrę, a jej kuzyn to równy gość – czy jednak wypada podtrzymywać takie kontakty? Jak zostanie to odebrane? Czy warto?…

5695429Moja przyjaciółka przez lata otrzymywała telefony, kartki okolicznościowe, a nawet prezenty od byłych niedoszłych teściów. Odpuścili dopiero, gdy ich syn się ożenił. Niedawno znajomy opowiadał, że jego była dziewczyna (już obecnie mężatka) nadal odwiedza jego mamę, np. przed świętami wpadła do niej na pomidorówkę…
Miesiącami, a czasem wręcz latami budujemy relacje z rodziną Ukochanej czy Ukochanego, poznajemy się, spędzamy ze sobą czas. Przecież kochamy tę samą osobę. Czy więc, gdy ta miłość się wypali, sympatię do krewnych też powinniśmy przygasić?

Będąc z kimś dłużej wchodzimy też w środowisko znajomych – jego / jej przyjaciele stają się naszymi wspólnymi. Nierzadko jedno z partnerów złapie z kimś nawet lepszy kontakt niż to drugie, które ich poznało. Początkowy lekki stresik (jak oni mnie odbiorą? czy się dogadamy? czy nie będą mnie odradzać jako partnera?) przeradza się w sympatię i zażyłość. A potem co? Rozstanie i trzeba znów dzielić znajomych na moich i Twoich? Czy wypada wyskoczyć na piwo z kumplem byłego albo poprosić go o pomoc przy naprawie komputera?

To chyba trochę jak ze znajomymi z pracy po zmianie miejsca zatrudnienia – trzeba na nowo zweryfikować te relacje, pogodzić się z tym, że niektóre nie przetrwały, pielęgnować te, które się ostały…
Niektórzy nie odpiszą nawet na życzenia świąteczne, inni jak gdyby nigdy nic zaproponują wspólny wypad w góry. Grunt to szczerość i naturalność.

12 Komentarze

  1. Kiedy się obydwoje w zgodzie rozchodzą, to kontakty ze wspólnymi znajomymi czy rodziną partnera czy partnerki często zostają zachowane.Ale już jak jedna osoba rzuca a druga jest tą zostawioną, to odcięcie się na przykład od rodziny byłego partnera jest naturalne, bo inaczej będzie się cierpiało.
    Co do pracy to też zależy. Jak jest trwała przyjaźń, to i zmiana pracy jej nie zaszkodzi, najwyżej kontakt będzie rzadszy.
    http://www.migawkizkomorki.pl/

    • Masz rację, że dużo zależy od tego w jakiej atmosferze i okolicznościach nastąpiło rozstanie. A odcięcie się od wszystkiego i wszystkich co z byłym partnerem/partnerką związane pewnie pomaga złagodzić ból i tęsknotę…

  2. Gdy związek się rozpada, tym bardziej nieformalny, w którym nie było zobowiązań, to lepiej zerwać wszystkie kontakty. Utrzymywanie kontaktów z jego rodziną i znajomymi przestaje mieć sens, trzeba zacząć żyć swoim nowym życiem. Po co ciągnąć coś, co już nie istnieje? Ze zmianą pracy jest podobnie – z mojej pierwszej pracy nie mam z nikim kontaktu, z drugiej jedna koleżanka czasem dzwoni i spotykamy się średnio dwa razy w roku. Każdy ma swoje sprawy i nie ma co się rozczulać – po prostu takie jest życie,

  3. Rozstanie to delikatna sprawa, podtrzymywane kontaktów z rodziną czy przyjaciółmi byłego jest trudne, bo wiąże się ze spotkaniami okolicznościowymi albo wiadomościami, typu „on przed chwila był u nas ze swoją dziewczyną”. Takie rozstania, po których ludzie nadal się spotykają i przyjaźnią zdarzają się niezwykle rzadko, wymagają wielkiej kultury i dystansu. Podziwiam tych, którzy tak potrafią. Pozdrowienia :)

    • Podtrzymując takie kontakty rzeczywiście trudno ominąć temat byłego partnera/partnerki – co robi, z kim się spotyka itp. Trudno przenieść taką znajomość na neutralny grunt i rozwijać, podtrzymywać z dala od duchów przeszłości…

      No właśnie, a co myślisz o utrzymywaniu kontaktu z samym byłym/byłą po rozstaniu? Czy taka przyjaźń po rozstaniu jest możliwa?

  4. Myślę, że to zależy od konkretnej osoby i konkretnych stosunków. Ja osobiście wolałabym nie utrzymywac takich kontaktów. Raz tak zrobiłam i życie się na mnie odegrało.

    • Czyli wpadanie na pomidorówkę jednak nie jest w Twoim stylu? ;-) Pewnie rzeczywiście tak jest bezpieczniej. Choć mnie osobiście czasem żal takich utraconych kontaktów…

  5. Podobne dylematy istnieją w stałych związkach (małżeństwa). Po rozwodzie to właśnie rodzina i znajomi mają największy problem, kogo zapraszać, komu wysyłać kartki, jak się zachować przy spotkaniu na mieście itd.
    Nie jest to przyjemne…

  6. Jak dawno mnie tutaj nie było, aż wstyd się przyznawać! Zatem nadrabiam blogowe zaległości. Nie ukrywam, że słowo „pomidorówka” ma dla mnie tyle pozytywnego znaczenia, że od razu kliknęłam na post :)

    Przyznam szczerze, że sama mam kontakt z jednym swoim „niedoszłym teściem”. Jednak to jego poznałam wcześniej od Radka ( jego ojciec jest po prostu długoletnim przyjacielem mojego) i z tego względu dwa razy w roku się z nim widzę, w ramach odwiedzin taty za granicą ;)
    Mimo to, masz rację, budujemy relację nie tylko z ukochaną osobą, ale także z jego otoczeniem. I czasami, niestety, musimy zrezygnować z nich wszystkich, rozstając się z wybrankiem.

    Pozdrawiam ciepło:)

    • Mam przyjaciela, który najpierw poznał swoją teściową, a dopiero potem żonę – wszystko całkiem przypadkowo, zresztą bardzo romantyczna historia… ;-)

      Ale ogólnie to dość trudny i delikatny temat…
      Mój były np. nie był zachwycony, gdy dowiedział się, że nadal utrzymuję kontakt z jego siostrą i niektórymi znajomymi…

Dodaj komentarz

Wymagane pola są oznaczone *.