A co, gdyby?…

Chyba każdemu z nas zdarza się czasem gdybać, snuć domysły i przypuszczenia, zastanawiać się nad potencjalnymi skutkami różnych wydarzeń i zachowań. I choć mawia się, że takie dumanie i deliberowanie nie może przynieść nic dobrego, to jednak czasem nie sposób uciec od pytania „a co, gdyby?”.

A co, gdybym wybrał inne studia? Albo wyjechał za granicę i tam zamieszkał? Jak potoczyłoby się moje życie gdybym ożenił się albo wyszła za mąż za kogoś innego? A co, gdybym odważył się jednak pójść wtedy do szefa po podwyżkę?

Gdybając zawieszamy się pomiędzy przeszłością i przyszłością – roztrząsając i analizując różne wydarzenia i podjęte decyzje, jednocześnie spekulujemy i snujemy domysły dotyczące potencjalnych skutków i alternatywnych wersji przyszłości.

Według badań naukowych myślenie kontrfaktyczne (czyli właśnie takie gdybanie o tym, co mogłoby się zdarzyć, choć się nie zdarzyło) z jednej strony poprawia nasze poczucie kontroli nad światem i pozwala unikać tych samych błędów w przyszłości, ale z drugiej strony może też przyczyniać się do fałszywego obrazu samego siebie, zwłaszcza własnych kompetencji.

Gdybają historycy, gdybają politycy. Gdybamy my wszyscy. Gdybamy nad przeszłością i nad przyszłością. Gdybamy nad sprawami abstrakcyjnymi i zupełnie przyziemnymi, błahymi i tymi wręcz kluczowymi.

„Czy, gdybym się urodził w kolorowym kraju
i dorastał harmonijnie będąc chłopcem grzecznym i kochanym;
Gdybym pilnie zgłębiał tajemnice algorytmów i metafor,
zamiast gnębić ciało anoreksją nerwic odrzucenia;
Gdybym przyjął wszystkie święte sakramenty
i bez lęku po bożemu żył;
Gdybym zwiedził cały świat, zamiast jego mrocznych zakamarków,
Po omacku dotarł do zaułków ślepych, wybrał wszystkie miody do wybrania;
Gdybym został dobrym ojcem, mężem i kochankiem,
To czy umarłbym szczęśliwszy i mądrzejszy
albo choćby odrobinę, odrobinę spokojniejszy?
/Stare Dobre Małżeństwo/

„What if? A co, gdyby?” to książka, która gdybaniu nadaje zupełnie inny wymiar… Czy gdyby wszyscy mieszkańcy Ziemi przez kilka tygodni nie kontaktowali się ze sobą, zwykłe przeziębienie zniknęłoby z powierzchni naszej planety? Jakie są szanse na to, że jeśli zadzwonimy pod przypadkowy numer telefonu i powiemy „na zdrowie”, trafimy na osobę, która przed chwilą kichnęła? Co by się stało, gdyby wszyscy ludzie na Ziemi w jednej chwili podskoczyli, albo czy kiedykolwiek na Facebooku będzie więcej profili zmarłych ludzi niż żyjących?
A co, gdyby te i wiele innych zjawisk oraz skomplikowanych zagadnień matematycznych i fizycznych można było wytłumaczyć za pomocą zabawnego komiksu? A co, gdybyś i Ty sięgnął po książkę Randall’a Munroe?

14 Komentarze

  1. Gdybam bo lubię, a czasem nie da się nie gdybać, chociaż wiem, że to tylko taka zabawa, bo gdyby „coś” poszło kiedyś inaczej – nas mogłoby już dawno nie być i tak naprawdę nie jesteśmy w stanie stworzyć żadnego scenariusza, któremu los będzie posłuszny :)

    • Gdybanie to tylko ćwiczenie intelektualne, nie ma mocy sprawczej. Ale może być zabawne, inspirujące i rozwijające. (Tak jak wspomniana książka o gdybaniu.) :-) Pozdrawiam!

  2. Zabawa „co by było gdyby?” jest dobrym ćwiczeniem kreatywnego podejścia do życia. Szukając kiedyś inspiracji do pracy z dziećmi znalazłam właśnie podobne ćwiczenia: co by było, gdyby nie nie było samochodów, co by było gdyby ludzie nie znali pieniędzy itd. fajna zabawa, a pomysły nieograniczone..
    Pozdrawiam :-)

  3. Książka wydaje się być ciekawa, bo takie gdybanie jest kreatywne, poszukujące i pewnie zabawne :-)
    Natomiast ciągłe gdybanie życiowe raczej nic dobrego nie przynosi, trzyma nasze myśli w przeszłości, której i tak się nie zmieni.

    • W tym akurat przypadku gdybanie zostało poparte faktami naukowymi, więc bez wątpienia jest rozwijające i ciekawe. Ale ogólnie z gdybaniem rzeczywiście nie warto przesadzać,żyjemy tu i teraz. :) Pozdrawiam!

  4. oo,książka mnie zainteresowała. Staram się nie „gdybać”, jednak wiadomo, że nie zawsze mi to wychodzi ;) A czasem uważam to nawet za zdrowe, kiedy prowadzi nas do wyciągnięcia wniosków na przyszłość ze swojego postępowania. Pozdrawiam :)

    • Książkę polecam, choć nie jest to pozycja do przeczytania „jednym tchem”. I książkę i nasze gdybanie należy chyba traktować jako rozrywkę intelektualną. :-) Pozdrawiam!

  5. A może wszystko jest tak jakbyć powinno? Jakbyśmy wybrali inne studia to myślimy, że zarabialibyśmy więcej pieniędzy, a może spotkalibyśmy w życiu innych ludzi, którzy byliby mniej przychylni? Tego nie wiemy, wiec pogdybać można, ale po co?

    • Idąc np. na inne studia poznalibyśmy innych ludzi, ale pewnie nie poznalibyśmy tych, których teraz znamy… Coś byśmy może zyskali, ale zapewne kosztem czegoś innego. Każda wybrana ścieżka prowadzi troszkę gdzie indziej. Gdybając próbujemy zgadnąć dokąd. Ale i tak pozostaje to niewiadomą…

  6. Ja często gdybam…o przeszłości, teraźniejszości i przyszłości. Czasem pomaga mi to znajdować rozwiązanie jakieś sytuacji, ale czasem sprawia, że zaczynam się gubić i wtedy już nie jest tak fajnie. :)

Dodaj komentarz

Wymagane pola są oznaczone *.