Odprysk wspomnień

Mówi się, że wspomnienia są jedną z niewielu rzeczy, których nikt i nic nam nie odbierze. Zostaną z nami na zawsze. Często są tym, co najcenniejszego mamy. Ludzie mogą odejść, pamiątki się zgubić czy uszkodzić, ale wspomnienia są nieśmiertelne i niezniszczalne.

„Wspom­nienia og­rze­wają człowieka od środ­ka.
Ale jed­nocześnie siekają go gwałtow­nie na kawałki.”
/Haruki Murakami/

Wspomnienia z dzieciństwa, z podróży, z ważnych momentów życia ale i z chwil zupełnie zwyczajnych… Zapamiętujemy obrazy, dźwięki, smaki i zapachy… Niektóre wspomnienia powili się zacierają, a inne tkwią w pamięci z najdrobniejszymi szczegółami mimo upływu lat.

Oczywiście są wspomnienia dobre i złe – przyjemne i te, które przywołują ból i smutek. Wszak w naszym życiu zdarzają się i momenty czystego szczęścia, do których potem chętnie wracamy pamięcią, ale i wydarzenia traumatyczne, wspomnienia których potem nas dręczą.

Pamiętacie kreskówkę o emocjach, którą Wam kiedyś polecałam? Jej autorzy pięknie i zabawnie przedstawili sposób tworzenia się wspomnień, ich przechowywania i zapominania. A przede wszystkim tego, jaki wpływ mają one na nasze obecne życie. (Kto nie widział, polecam na długie zimowe wieczory. :-) )

Wspomnienia. Nikt i nic nam ich nie odbierze. A gdyby jednak? Gdybyśmy mogli sami świadomie zadecydować, czy o czymś chcemy pamiętać czy też wolimy to ze swej pamięci bezpowrotnie wymazać? Może żyłoby się nam lepiej, gdybyśmy mogli skutecznie zapomnieć o swoich traumach, nieprzyjemnych wydarzeniach, trudnych chwilach? Dlaczego przykre doświadczenia mają determinować nasze życie, tłumiąc to, co dobre i wzniosłe?
Na kanwie takich rozważań powstała książka „Odprysk”, której autorem jest Sebastian Fitzek. Jest to thriller psychologiczny z elementami kryminału czy wręcz horroru. Pisarz zbiera coraz lepsze recenzje i choć fanką gatunku nie jestem, to muszę przyznać, że książka rzeczywiście wciąga – jest pełna zaskakujących momentów, pojawiają się momenty grozy, a zakończenie długo pozostaje nieprzewidywalne.
Sebastian Fitzek poprzez postać głównego bohatera pyta nas właśnie o to, czym jest tożsamość. Dochodzenie prowadzone w „Odprysku” dotyczy ludzkiego wnętrza, prawdy o człowieku, odkrywania kim naprawdę jesteśmy. I okazuje się, że to właśnie pamięć to jedyna rzecz, którą posiadamy na własność i która określa kim jesteśmy.

W psychoanalizie sięga się do wypartych wspomnień, wyciąga je z podświadomości by odnaleźć brakujące „elementy układanki” i lepiej zrozumieć siebie. Wciąż też prowadzi się wiele badań nad pamięcią. Czy więc scenariusz książki jest prawdopodobny? Oczywiście, że tak. Pytanie, czy my zdecydowalibyśmy się poddać takiemu filtrowaniu pamięci i wspomnień? Czy przyniosło by to więcej szkody czy pożytku? Czy bez pewnych wspomnień dalej bylibyśmy tymi samymi ludźmi?…

20 Komentarze

  1. Jestem od pewnego czasu na etapie wspomnień.
    Różnych – dobrych i złych.
    I jestem przekonana, że człowiek bez wspomnień były bezduszną kukłą albo jakims robotem.
    Ciekawe tematy poruszasz.
    Pozdrawiam

  2. Wspomnienia, jakie by nie były, kształtują naszą tożsamość, więc nie chciałabym zapomnieć czegokolwiek raz na zawsze. To z czym trudno mi jest się pogodzić, to całkowity brak kontroli nad ich powrotami. Chciałbym tyle wiedzieć ze swojej przeszłości, a nie potrafię sobie przypomnieć.

    Miłego dnia

    • Czasem pamięć płata nam figle – zapominamy to, o czym chcielibyśmy pamiętać, a wracają wspomnienia, które wolelibyśmy żeby odeszły…
      Hmm, niektórzy próbują hipnozy, by wydobyć z podświadomości to, o czym świadomość nie pamięta – sama nigdy nie próbowałam i nie mam na ten temat zdania…

  3. Kiedyś chciałam, żeby wynaleziono tabletkę na zapominanie, wymazanie z pamięci złych wspomnień. I tak się naprawdę stało, bo pewnie nie tylko ja miałam takie marzenia :) Na razie wypróbowano ja tylko na myszach. Tylko, że od tego czasu mam zupełnie inne doświadczania. Widzę, jak moja matka traci wspomnienia i to jest straszne. I już nie marzę o tabletce na zapomnienie.

    • Zawsze wydawało mi się, że gorzej jest (np. na starość) stracić władzę nad umysłem niż nad ciałem… choć może tak to wygląda tylko dla kogoś patrzącego z zewnątrz?
      Też myślę, że taka tabletka na zapomnienie wcale nie rozwiązuje żadnych problemów…

  4. Myślę, że wszystko, co się w naszym życiu wydarzyło jakoś nas ukształtowało i czasem wracamy do minionych chwil, do osób, których juz nie ma, często powtarzamy podświadomie zapamiętane frazy, postępujemy tak, jak to czynili przodkowie. To wszystko ,to jakiś bagaż doświadczeń.
    Fascynujące jest dla mnie to, że czasami te same zdarzenia zapamiętane są inaczej przez poszczególnych członków rodziny…
    Nawet wspomnienia bolesne są chyba potrzebne, by uczyć się na błędach, by unikać określonych osób czy sytuacji.
    Książki nie znam, ale warto poznać, dzięki za polecenie :-)

  5. „… Zapamiętujemy obrazy, dźwięki, smaki i zapachy… ” – ja bym jeszcze dodał, że zapamiętujemy także klimat i atmosferę wspominanych wydarzeń. I to – czyli podniecenie, rezygnacja, depresja, żałoba, radość, itd… – są chyba najbardziej zaskakujące wspomnienia.

    • Chyba każdy zapamiętuje coś innego i co innego jest potem w stanie pewne wspomnienia przywołać. Np. jedna osoba zapamięta, gdzie odbyła się dana rozmowa, inna jaka piosenka wtedy leciała w radio itp. I np. zapach ciasta u jednej osoby przywraca jakieś wspomnienia, a u innej nie…

      • Masz rację, wspominając to samo zdarzenie, różne osoby zapamiętują różnie ważne – ale tylko z ich punktu widzenia – szczegóły. Mnie jednak chodziło o wrażenie i całkowity odbiór jakiegoś ważnego zdarzenia życiowego. Pamiętam np. smutek i przygnębienie po śmierci Mamy, i nieopisaną radość, gdy zdałem jeden z ważniejszych egzaminów (właśnie psychologia, emocje) na studiach. Kilkudniowa refleksja dorwała mnie, gdy zawierałem związek małżeński. Pamiętam nie tylko sukcesy, i porażki, ale i właśnie tę towarzyszącą atmosferę, klimat otoczenia, które raz było srogie, innym razem niezwykle przyjazne. Oczywiście potrafię także odtworzyć te bodźce, które docierały do mnie za pomocą podstawowych zmysłów, ale główny przekaz to właśnie ogólne wrażenie.

        • Uznałabym to za jeden z tych właśnie sposobów zapamiętywania pewnych wydarzeń… Ja oczywiście też pamiętam, że byłam smutna i rozbita po śmierci mojej Mamy, ale nie pamiętam smutku jako takiego, nie potrafię go przywołać, odtworzyć, poczuć się jak wtedy. Za to dokładnie pamiętam wygląd sali szpitalnej… I ogólnie zwykle zapamiętuję wydarzenia przestrzennie – np. gdzie dana rozmowa się odbyła (nawet, że jadąc samochodem mijałam akurat taki a nie inny obiekt). Z kolei kontekst dźwiękowy szybko mi umyka, a zapachy w ogóle do mnie nie przemawiają. Taka ta nasza pamięć ciekawa. ;-)

  6. Książka musi być ciekawa. Interesujący temat. Umysł musi mieć ogromną pojemność, żeby wszystkie przeżycia przechowywać w pamięci. Ciekawe dlaczego jedno wspomnienie jest w całości, a inne tylko w małym fragmencie.

  7. …wspomnienia są niezniszczalne a ja coraz mniej pamiętam. W stosunku do pamiętania innych to nic nie pamiętam więc jedyne pamiętanie jakie mi zostaje to przyszłość. Przyszłość pamiętam gdy się dokonuje.

Dodaj komentarz

Wymagane pola są oznaczone *.