Ada, to nie wypada!

„Ada! To nie wypada!” to przedwojenna komedia z Leokadią Niemirzanką w roli tytułowej niesfornej Ady. Czy dziś też jeszcze coś „nie wypada”?

Od najmłodszych lat wpajane są nam wzorce zachowań, uczeni jesteśmy tego, jak należy, a jak nie należy się zachowywać. Dzieci strofuje się, jeśli dłubią w nosie, a chwali, jeśli nauczą się sprawnego posługiwania nożem i widelcem. Potem zwykle następuje młodzieńczy okres buntu przeciw wszelkim konwenansom czy regułom, ale z wiekiem na powrót zaczynamy dostosowywać się do powszechnych zasad i norm. Wszak wszyscy żyjemy w jakiś społecznościach i zależnościach, a to oznacza konieczność respektowania wytycznych odnoszących się do zachowania i postępowania.

Niektóre konwenanse są uwarunkowane płcią (prawdziwemu mężczyźnie nie wypada… dama nie powinna…), inne wykonywanym zawodem czy pozycją społeczną (burmistrz, ksiądz, policjant etc.) albo po prostu metryką (w Twoim wieku to już nie przystoi…). Ale większość norm społecznych i zasad dobrego wychowania jest zupełnie uniwersalna i globalna. A przynajmniej tak by się mogło wydawać…
Dla przykładu weźmy zachowanie przy stole. Wystarczy nie siorbać, nie trzymać łokci na stole i używać obu sztućców? Otóż nie. W Japonii siorbanie jest jak najbardziej dozwolone, a w Chinach wręcz oczekuje się beknięcia po zakończonym posiłku. Dla nas schabowy to podstawa obiadu, ale żaden Muzułmanin czy Żyd się go nie tknie, podobnie jak Hinduista nie skosztuje wołowego hamburgera. Z kolei nas szczury brzydzą, ale w wielu rejonach Afryki traktowane są jako prawdziwy przysmak. Włocha zaskoczy cappuccino zamawiane po obiedzie (jest ono pite wyłącznie do śniadania) czy jedzenie spaghetti przy pomocy widelca i łyżki. I tak dalej i tak dalej…

Normy społeczne zmieniają się nie tylko wraz z szerokością geograficzną, ale również z upływem czasu… Jeszcze nie tak dawno widok kobiety w spodniach był czymś bulwersującym, niewłaściwym. Dziś większość niewiast preferuje nogawki – zarówno w ubiorze sportowym, domowym, biurowym jak i galowym. Oczywiście, niektórzy utyskują na ten stan rzeczy i nieśmiało apelują do pań, aby częściej wkładały sukienki i spódnice, bo to dodaje im kobiecości. Ale nikomu już nie przyjdzie do głowy, by niewiastom noszenia spodni zabraniać czy je za to piętnować. Zupełnie spowszedniał także widok mężczyzny z długimi włosami czy kobiety jeżdżącej na rowerze, co jeszcze nie tak dawno wcale nie było czymś oczywistym. Na naszych oczach dokonują się kolejne przemiany mentalne – przyzwyczajamy się np. do mężczyzn golących pachy czy okolice intymne, choć dotąd takie praktyki świadczyły niemal wyłącznie o odmiennej orientacji seksualnej…

Jak widać z powyższych przykładów, wiele zależy od uwarunkowań kulturalnych, religijnych, historycznych i geograficznych… skąd więc można mieć pewność, że coś rzeczywiście wypada? Na jakiej podstawie zawyrokować, że dane  postępowanie naprawdę jest stosowne i wskazane? O tym, czy coś przystoi mówią m.in. zasady Savoir-vivre. Określają one dość precyzyjnie, co mieści się w granicach reguł grzecznościowych, zwyczajów i dobrych manier. Niestety większość z nas tych zasad nie zna albo zna je jedynie pobieżnie. Przykładowo zwykłe przepuszczanie kobiet w drzwiach ma wiele wyjątków i dodatkowych uwarunkowań, które nastręczają kłopotów i wątpliwości zarówno przepuszczanym jak i przepuszczającym…

Mówiąc, że coś „wypada”, warto umieć obronić swoje racje – potrafić podać konkretne źródło albo inne obiektywne uzasadnienie – by nie okazało się, że to tylko nasze „widzimisię”, nie mające nic wspólnego ani ze zwyczajami, ani z przyjętymi dobrymi manierami. Jednocześnie warto wykazać się wyczuciem i otwartością, bo co kraj to obyczaj…

19 Komentarze

  1. Savoir-vivre to wiele zasad do opanowania, aż głowa boli czasami. Wielu zasad dzieci uczą się w przedszkolach i szkołach, w domach rodzinnych jest z tym różnie…
    Jadąc do innych krajów wypada poczytać, jakie normy tam obowiązują, by nie było niemiłych niespodzianek.
    Zawsze sprawdza się zasada – obserwuj, jak robią inni, chyba że trafimy na zły przykład ;-)

    • Zasada obserwowania i naśladowania innych przypomniała mi pewną historię… Dwie dziewczynki wybrały się na mszę, dla jednej z nich była to pierwsza w życiu wizyta w kościele, nie wiedziała jak należy się zachowywać, więc postanowiła kopiować koleżankę. Tamta się żegna – to ta też, tamta wstaje – to ta też, tamta siada – to ta też, tamta zemdlała… to ta też się położyła. ;-)

      • No tak, zabawna sytuacja…jako dziecko byłam na stypie i widziałam, jak starszy pan wlał sobie do rosołu kompot ze śliwek, gdybym miała to naśladować, to nie wiem, co by z tego wyszło…

  2. Nie wiem na ile ten savoir vivre jest aktualny. Przepuszczając kobietę w drzwiach można nabawić się wielu problemów, a nawet awantury ze strony kobiety, że jestem męskim seksistą…

    • Wielu mężczyzn twierdzi, że nie przepuszcza kobiet w drzwiach, bo spotkało się z nieprzychylną reakcją na taki gest. Bardzo mnie to dziwi, bo osobiście nie znam żadnej niewiasty, której by to przeszkadzało ani nie byłam świadkiem podobnej sceny. Także trudno mi się odnieść do pobudek takich kobiet…

    • Nie wiem po co się przejmować. Jeśli trafi Pan na kobietę , która nie potrafi docenić uprzejmości, proszę podstawić jej nogę, przewrócić, może dopchnąć do podłogi a potem pomóc wstać. Może zrozumie a jak nie…pies ją trącał .

  3. Skoro piszesz tylko o zachowaniu się i ew. wyglądzie (moda), to można to skwitować prostą i utartą zasadą: „Jak nie wiesz jak się zachować to zachowaj się porządnie”. Ale czasy się zmieniają, a świat zmniejszył się do rozmiaru „globalnej wioski”, stąd też i wymagania savoir vivre’u zaczęły obowiązywać na znacznie szerszych płaszczyznach, np. podczas dyskusji „przystołowych” (kto może pytać, odpowiadać, zmieniać temat, itd., itp., …), czy korespondencji (formy, terminy, itd.), o protokołach dyplomatycznych już nie wspomnę. ;)
    Poza tym – tak jak piszą moi poprzednicy – nie wystarczają już ogólne podręcznikowe zasady. Bo opanowana zasada, kto komu ma się pierwszy kłaniać (wiek, płeć, pozycja społeczna, wejście, itp.) uzależniona jest np. od … infrastruktury otoczenia. Wychodząc np. z mieszkania do korytarza kłaniamy się tym, którzy już tam są, nie oczekując na „otaksowanie pozycji społecznej” – bo wiadomo, za chwilę z nimi pojedziemy razem. Ale co zrobić, gdy w korytarzu, większym od naszego mieszkania, mamy dwie lub więcej wind? Można tak jak w np. restauracji ukłonić się najbliżej siedzącemu/stojącemu … problem jednak w tym, że windy to nie tylko takie poruszające się w pionie, ale i … poziome (nie mylić z pieszociągami), czasami zamieniające się w ruchome schody i chodniki, itd., itp., …

    • Przeciętny Kowalski w ogóle nie pozdrawia swoich sąsiadów na korytarzu ani nie wita się wchodząc do windy – i chciałabym wierzyć, że wyłącznie dlatego, że zbyt jest zajęty dumaniem nad wspomnianym pierwszeństwem… ;-)

      • Tu już nawet nie chodzi o sąsiadów, ale o zupełnie obcych sobie ludzi;)
        Podałem ten przykład z windy, bo jest on najbardziej śmieszny, gdy ludzie jadą w ciasnym pomieszczeniu i udają, że nikogo więcej nie ma.
        A przecież nawet pies spotykając obcego psa na ulicy zatrzymuje się obwąchuje i daje się obwąchiwać. Ale to tylko tak jest przeważnie w tej naszej zapyziałej Polsce.

        • Szanowny Pani, już wspominałam i z przykrością powtórzę .Nie sra się we własne gniazdo. Może dosadnie Pan zrozumie chociaż nadziei we mnie nie ma. Robiąc we własne gniazdo sobie robi Pan na głowę…ja czuje pański smród z daleka a Pan nie ?.
          „Zapyziałej Polsce…”…widzisz Pan nos własny a Polska i dalej przecie.

          • Istotnie, Ojczyznę wypadałoby okraszać nieco innymi przymiotnikami… ale w tym wypadku odbieram to jak puszczenie oczka: ‚Ty wiesz i ja wiem, że w tym naszym pięknym kraju nie wszystko jest tak, jak należy, z kulturą rodaków na czele’… ;-)

        • A to zapyziała Polska właśnie ;) , czyli niespełniona grafomanka w akcji, sama słusznie nazywająca siebie kloszardem.
          W zasadzie to nie powinienem odpisywać, ale takiej frajdy nie można przepuścić.
          Nie poruszyliśmy bowiem kolejnej zasady zachowywania się w internecie, a jest ona ważna i publikowana w chwili rejestrowania i logowania się do sieci. Główne zasady przytaczane są także tu:
          https://pl.wikipedia.org/wiki/Netykieta
          Wynika z tego jednoznacznie, że pani kloszard przekroczyła co najmniej kilka zasad blogowego savoir vivre’u z których najważniejsze to (uogólniam odnosząc się do większości blogów):
          a/ zakaz bezpośredniego (szczególnie wulgaryzującego) cross’owania, czyli odnoszenia się do komentatorów,
          b/ zakaz prowokowania kłótni,
          c/ zakaz nagabywania osób, które sobie tego nie życzą,
          d/ zakaz odchodzenia od głównego wątku zawartego w poście, itd., itp.,
          Oczywiście takiego „petenta” można z czystym sumieniem wywalić tam, gdzie jest miejsce dla kloszarda, ale z uwagi na wzbogacenie materiału empirycznego proponuję ten komentarz pozostawić potomnym. Z drugiej strony – czego można oczekiwać od kloszarda? ;) :-D

          • …prawda zabolała?. Miota się Pan nie od dziś. Wystawi Pan pluton egzekucyjny?…Nie da się bo ludzi takich jak ja nie da się zabić ni zamknąć w klatkach a to dlatego ,że Ci którzy by tego chcieli, tacy jak Pan, je zajmują nawet o tym nie wiedząc. Dziękuję i pozdrawiam.

            Do Pani właścicielki bloga na którym doszło do próby pogryzienia . Przepraszam, że z mojego powodu ktoś zmusza do zajęcia stanowiska , może nie wtedy gdy ma Pani na to ochotę.

            • Nikogo (póki co) nie zamierzam banować. Wierzę w dojrzałość i kulturę moich czytelników, zwłaszcza pod postem (nomen omen) o savoir-vivre… ;-)

  4. Z dawnych dobrych czasów…nie myślałam nawet ,że i bez dźwięku fajnie brzmi. To z najlepszymi życzeniami dla Pana krótkowzrocznego z zastrzeżeniem oczywiście ,że to Martyna Jakubowicz . Jej tekst.

    Głupoto, głupoto – nie od dzisiaj cię znam
    Rządzisz światem i ludźmi niepodzielnie jak pan
    Kretyni i osły – znam ich więcej niż stu
    Teraz nie chcę ich widzieć ani słuchać ich słów

    Znałam głupców zwycięskich, dla nich świat jest jak dom
    Mają wszystko, co zechcą, żyją wszędzie, gdzie chcą
    Może przy nich jest racja, w końcu żyje się raz
    A więc prośmy o sukces i sięgajmy do gwiazd

    Znałam głupców przegranych, którzy wielbią swój błąd
    Dla nich radość jest grzechem, ich pałacem jest kąt
    Niepowodzeń medale ozdabiają ich pierś
    Niosą klęski posłanie niby prorok lub wieszcz

    Kulturalni kretyni toną w rzece swych słów
    Gdy na wszystko masz nazwę, jesteś cały i zdrów
    Precyzyjnie określą każdy odcień i stan
    Znajdą piękno i wartość twoich cierpień i ran

    Więc co jest mądrością, co jest życiem bez wad
    Jeśli mnie o to pytasz, próżno tracisz swój czas
    (Żyj, jak musisz i możesz, i nie marnuj swych sił
    Rób, co robisz najlepiej, reszta marna jak pył)

  5. Upadam na ryj durny acz z sercem mem hardem,
    Gdy Dama mię zglebi, tutaj zwana Kloszardem,
    Ryj ów moczę w kałuży, nauki z tego niewiele,
    Gdy w młodym ciele Kloszardy beczy młode cielę!

    Jestem u Ciebie, pojedyncza, po raz pierwszy, a tu trafiłem na taki niepotrzebny zgrzyt, na który, oczywiście, nie masz wpływu!
    pozdrawiam i zapraszam do mnie na ciekawe interviev

Dodaj komentarz

Wymagane pola są oznaczone *.