Hobby – moje, twoje, nasze

Ostatnią sobotę spędziłam tak, jak tygryski lubią najbardziej, czyli na górskim szlaku. Wybrałam się z koleżanką – tylko my dwie, piękna pogoda, leśna ścieżka i pyszne racuchy w schronisku. :-) Znamy się jeszcze z czasów studenckich i do tej pory nie jeden szczyt wspólnie zdobyłyśmy. I nie raz też wspólnie snułyśmy plany, jak to będziemy wędrować kiedyś z swoimi przyszłymi mężami i dziećmi. Stało się jednak inaczej – żaden z naszych partnerów nie podziela naszej pasji, przynajmniej nie w takim stopniu, więc nie pozostaje nam nic innego jak nadal uskuteczniać babskie samotne wyprawy….

Wspólne hobby – czy to możliwe?
Wspólne hobby to mocne spoiwo związku. Obojętnie czy chodzi o aktywny wypoczynek czy o zbieranie znaczków. Partner może wówczas stanowić motywację i wsparcie, a przede wszystkim wykazać się rzeczywistym zrozumieniem i zainteresowaniem. Co jednak począć, gdy nasze pasje są zupełnie odmienne? Ja interesuję się tańcem, a on mógłby godzinami siedzieć na strzelnicy. Ja kompulsywnie pochłaniam książki, a on nie miał żadnej w ręce od matury. On pasjonuje się motoryzacją, a ja mam problem z wymianą żarówki we własnym samochodzie. Co wówczas zrobić, jak żyć?

11 przykazanie: nie krytykuj
Jeśli coś stanowi czyjąś autentyczną pasję, to trudno oczekiwać, że ją porzuci tylko dlatego, że partnerka bądź partner jej nie podziela. Dobrze więc wykazać się zainteresowaniem, spróbować zgłębić temat, który pochłania naszą drugą połówkę, a na pewno nie próbować dyskredytować jego konika.
Nie ma nic gorszego niż ignorancja bądź szantaże wobec czyjejś pasji. „Albo ja albo Twój motor” – takie zdanie zakończyło związek mojego znajomego. Motor został do dziś. „Mój Misiek to by mógł całymi dniami sklejać te głupie modele. Zupełnie jakby dalej miał 12 lat.” – mówi ona, a w jej „Miśku” się gotuje. Z kolei on z pobłażaniem i wyższością wyraża się o jej treningach jogi – „Takie wygibasy i robienie z siebie precla.”

Chłopak z gitarą byłby dla mnie parą…
A tymczasem to właśnie hobby jest czynnikiem, które wpływa na nasze postrzeganie atrakcyjności danej osoby. Nastolatki od pokoleń podkochują się w chłopakach, którzy umieją grać na gitarze i brzdąkają romantyczne ballady przy ognisku. Niestety często bywa tak, że o ile na początku znajomości imponuje nam zaradność i pracowitość naszego wybranka, to z czasem zaczyna nas wyprowadzać z równowagi fakt, że każdą wolną chwilę poświęca na majsterkowanie w garażu. Na pierwszych randkach mogliśmy godzinami słuchać o dalekich podróżach, sukcesach sportowych czy ulubionych filmach, ale czar pryska, gdy ukochana lub ukochany w każdy weekend pakuje plecak, każde popołudnie spędza na treningu, a porozumienie w sprawie wyboru seansu w kinie graniczy z cudem…

Sportowy duch w związku
Większość sportowców wyczynowych wiąże się z osobami o podobnym poziomie aktywności fizycznej. Mało tego, otwarcie przyznają, że nie wyobrażają sobie związku z kimś, dla którego codzienna dieta, treningi nie są czymś oczywistym. Laikowi trudno zrozumieć i pogodzić się z wyrzeczeniami, jakim sportowiec musi podjąć np. przygotowując się do ważnych zawodów – łatwiej więc żyć z kimś o podobnych problemach i celach.
W zdrowym związku wspólna pasja nie będzie obiektem rywalizacji czy zazdrości, ale źródłem motywacji i wsparcia.

Chwila dla siebie
Nie rzadko zdarza się, że partnerom udaje się „zarazić” wzajemnie swoim hobby. Jednak jeśli oboje mają zdecydowanie odmienne pasje, to również nie musi to być tragedią. Każdy człowiek potrzebuje odrobiny własnej przestrzeni i właśnie hobby może być wspaniałą odskocznią – nie tylko od pracy i codziennych obowiązków, ale również… od drugiej połówki. Higiena związku wymaga, by choć od czasu do czasu spędzić chwilkę osobno. Choćby po to by zatęsknić i by mieć o czym opowiedzieć drugiej stronie. Dlaczego więc jeden z partnerów nie może iść na siłownię, podczas gdy drugie chce poczytać książkę? Kiedy ja jadę w góry, on może iść na strzelnicę, a potem wspólnie wybierzemy się do kina.

Nie ma nic złego w spędzaniu czasu osobno, o ile zachowane są odpowiednie proporcje. Jeśli partnerzy zdecydowanie więcej czynności wykonują samotnie niż wspólnie, to stąd już niedaleka droga do prowadzenia odrębnego życia…
Warto więc szukać i pielęgnować wspólne aktywności, rozwijać je i dbać o regularność. Czasem może to być pasja jednej ze stron, która pochłonie również drugiego partnera, a czasem coś w zupełnie w nowym dla obojga obszarze.

18 Komentarze

  1. Ja jestem zdania – po 34 latach małżenstwa – że fajnie jest robić coś razem, i fajnie oddzielnie, to się idealnie uzupełnia. W ten sposób ma się czas dla siebie i bycie razem staje się jeszcze fajniejsze:)

  2. Otóż to. Każdy potrzebuje odrobiny prywatności, ale drugiemu nie chce ustąpić. Samotność we dwoje to smutne zjawisko, Dochodzenie do consensusu nie jest łatwe, jeśli są dwie silne osobowości i każda ciągnie w swoją stronę.
    Serdecznie pozdrawiam

  3. W naszym związku postępujemy zupełnie na odwrót niż mówią porady, i żadne z nas nie narzeka.

    Bardzo mi się spodobało stwierdzenie: „Higiena związku wymaga, by choć od czasu do czasu spędzić chwilkę osobno.”
    A jeśli chodzi o zachowanie proporcji – dbam o to wyłącznie przy kuchennym stole.

  4. Oj, trafiłaś w punkt. Często myślę o tym, jakie to szczęście że mąż zaraził mnie miłością do gór. Teraz ja też nie wyobrażam sobie leżenia na plaży, czy nawet na Mazurach jak za młodu, za to wspinanie się na ściany to taki bakcyl i uzależnienie, że już nie da się inaczej.
    Ale to urlop. Na codzień on się bawi elektroniką, ćwiczy latanie dronem, a mnie cieszy wolontariat i jedno drugiemu nie przeszkadza.
    Trzeba mieć szczęście, żeby trafić na odpowiednią osobę, bo zmienić kogoś na siłę raczej się nie da.

    • Mnie się jakoś nie udaje zarazić górami swojej drugiej połówki. Z byłym poszło mi jakoś łatwiej. ;-) No ale, tak jak piszesz, na siłę się nie da i nie warto próbować, bo hobby z przymusu to nie jest hobby.

  5. Zarażanie sie wzajemnie pasjami jest fajne, poszerza horyzonty, w ogóle związek chyba musi opierać sie o jakieś wspólne pasje, zainteresowania, cokolwiek. Najgorzej, gdy na siłę ktoś próbuje zmienić partnera na własna modłę, nie przynosi to nic dobrego…

  6. Fajnie, jak jest trochę pasji wspólnej i trochę osobnej. Wspólna cementuje związek, robimy coś razem i nas to kręci. Z drugiej strony ta pasja rozłączna pomaga się oderwać, nauczyć się być samodzielnym w związku. Tylko absolutnie nie można wyśmiewać pasji drugiej strony, bo to jest bardzo bolesne…

  7. Ludzie z pasją(każdą) są ciekawymi ludźmi i fajnie się z takimi przebywa, rozmawia, dzieli spostrzeżenia. W związku najlepszy jest złoty środek to prawda. Ale bywa też i tak, że dla faceta jedyne hobby to fotel i tv…

    • Przed chwilą dostałam sms od kolegi, który prowadzi rekrutację. „Sami nudni ludzie bez hobby i pasji” – napisał. ;-) Może to znak naszych czasów, że dla wielu hobby to siedzenie przed tv i przeglądanie facebooka?…

  8. Moje małżeństwo (rozwiedliśmy się) chyba potwierdza Twoją tezę. Ja nauczyłam się bardzo dużo od męża, podzielając jego pasje, ale on ode mnie nie miał ochoty nauczyć się niczego. A szkoda. Miło byłoby chociaż razem zatańczyć…

  9. Zazdroszczę takich wędrówek;) Chętnie bym pospacerowała. Na chwilę obecną pozostają mi spacery po mieszkaniu z pomocą…balkonika;)

Odpowiedz na „UltraAnuluj pisanie odpowiedzi

Wymagane pola są oznaczone *.