Idą Święta…

Na grobach dopalają się jeszcze ostatnie znicze, chryzantemy też nie zdążyły jeszcze zwiędnąć, ale ze sklepowych półek już dawno zniknęły i halloweenowe dynie i zaduszkowe świece. Zastąpiły je bożonarodzeniowe ozdoby, słodycze i świąteczne dekoracje. Nie za wcześnie?

Choć sytuacja powtarza się już od kilku lat, wciąż u wielu budzi niesmak i irytację. „Przecież dopiero zaczął się listopad! Do Świąt jeszcze ponad miesiąc, a oni tutaj…” – słyszymy oburzone głosy w marketach i na straganach. Narzekamy na komercjalizację Świąt i wszechobecny szał zakupowo-prezentowy. Bo jak nie wiadomo, o co chodzi, to rzecz jasna chodzi o pieniądze. Wiele firm wprost przyznaje, że aż 20-30% rocznego obrotu uzyskują właśnie w okresie przedświątecznym, więc zależy im, by przedświąteczna gorączka dopadła nas jak najwcześniej.

Jak się przed tym bronić? Przede wszystkim nie tracić zdrowego rozsądku. Lista zakupów przygotowana spokojnie w domowym zaciszu może skutecznie pomóc nam uniknąć pochopnych decyzji podejmowanych w sklepie, gdy otaczają nas świąteczne ozdoby, zapachy i dźwięki…

Paradoksalnie można też pójść za ciosem i… rzeczywiście zacząć przygotowywać Święta w listopadzie. A nawet już w październiku. :-)

Ja już od wielu lat zamykam temat prezentów świątecznych wraz z końcem listopada. Przy wigilijnym stole zbiera się nas zawsze spora gromadka, więc przygotowanie podarku dla każdego członka rodziny wymaga sporego nakładu czasowego i finansowego. Zwłaszcza, że staram się dawać prezenty przemyślane, spersonalizowane i nietuzinkowe. Wolę więc rozłożyć sobie wydatki w czasie, nie robić sprawunków w tłumie ludzi i mieć pewność, że wszelkie podarki zamówione przez internet zdążą dotrzeć na czas.
Nauczyłam się już też, że większość świątecznych wyprzedaży niewiele ma wspólnego z prawdziwą okazją i zdecydowanie lepiej skorzystać z listopadowego Black Friday lub po prostu kupić coś jeszcze wcześniej, gdy nikt jeszcze o Gwiazdce nie myśli.

Z dużym wyprzedzeniem przygotowuję również świąteczne kartki. Tak, tak, jestem staromodna i życzenia wciąż wysyłam pocztą, przynajmniej do części bliskich. Poświęcam więc długie jesienno-ziomwe wieczory sztuce epistolarnej, a potem tylko w połowie grudnia zanoszę ten cały stosik na pocztę.

Sprzątanie też rozkładam sobie na raty, ale nie rwę włosów z głowy jeśli nie zdążę umyć okien czy wymieść kurzu zza szafy – nie dajmy się zwariować! Na pewno nie biegam w Wigilię z mopem. ;-) Najgorzej u mnie z organizacją jeśli chodzi o spożywczą część Świąt… Na szczęście zwykle Wigilię spędzam poza domem, więc „najgorsze” mi odpada… ;-)
A wystrój? Trudno mi sobie odmówić tego klimatu jaki pojawia się w świątecznie ustrojonym domu. W zeszłym roku pod koniec grudnia jeszcze w najlepsze trwał u mnie remont, ale stanęłam na głowie, by choinka jednak mimo wszystko stanęła – choć działo się to „na wariackich papierach” i na ostatnią chwilę. W tym roku mam nadzieję, że będę mogła przyozdobić drzewko w spokoju i ciesząc się tą chwilą…

A jak jest u Was z świątecznymi przygotowaniami? Układacie już listy sprawunków czy póki co w ogóle nie zaprzątacie sobie głowy myślą o Gwiazdce? Czy te wszechobecne wczesne akcenty bożonarodzeniowe rujnują magię świąt czy ją raczej potęgują?

16 Komentarze

  1. U mnie w tym roku jak nigdy, zaczęłam porządki i kupowanie prezentów już w listopadzie. No cóż, jestem coraz starsza, czas pędzi jak oszalały i chcąc cieszyć się atmosferą świąt od Mikołaja teraz robię to, co zwykle robiłam w grudniu. Te wszystkie ozdoby nawet mi nie przeszkadzają, ratują nas w jesiennej szarzyźnie. A czy poddamy się głupawce, zależy od nas przecież.

    • No właśnie, jeśli wcześniej zacznie się przygotowania, to w grudniu już można bardziej cieszyć się atmosferą Świąt, a nie w stresie ścigać się z czasem…

  2. U mnie święta są bardzo na luzie. :) Od kilku lat nie przygotowujemy sami wielu rzeczy – kupujemy ciasta, pierogi, uszka itp. :)
    Porządki zazwyczaj na ostatnią chwilę, ale bez pośpiechu – na luzie! :)
    Takie mamy zdroworozsądkowe podejście. :)

  3. jak dla mnie atmosfera przedświąteczna trwać może cały rok – w sumie to miłe jest przecież, a nikt nie ma obowiązku kupowania strojenia i fetowania publicznego. lecz jeśli ktoś chce – to czemu nie?
    a swoją drogą, gdyby święta przypadały na okres letni wyglądałyby zupełnie inaczej

    • Masz rację, przygotowania świąteczne to nie kara czy obowiązek – a jeśli skupimy się tylko na pozytywnych aspektach Bożego Narodzenia, to nikt nie będzie narzekał, że zbyt szybko się to wszystko zaczyna. :)

    • Pamiętam, że gdy byłam w podstawówce to mi się w głowie nie mieściło, że na ulicach czy w marketach dekoracje świąteczne mogą pojawić się już w listopadzie (tak już wtedy było np. w Niemczech). A tu proszę, nie minęło wiele lat i takie obrazki mamy też na rodzimym podwórku. Kto wie co będzie za kolejnych kilka lat…

  4. W okresie przedświątecznym zawsze zdarza mi się kupić to i owo ponad listę zakupów (niezbędna, aby o niczym nie zapomnieć). Kiedy jeszcze płaciłam gotówką bardziej zwracałam uwagę na to ile wydaję – wiem, wstyd.

    Od lat nie urabiam sobie rąk po łokcie przy przedświątecznych porządkach, wychodząc z założenia, że goście nie będą biegać po mieszkaniu z białą rękawiczką. Tak generalnie to sprzątam dopiero po gościach.

    Choinkę to bym najchętniej ubrała już 1 grudnia, bo uwielbiam patrzeć na choinkowe błyskotki świecące światłem odbitym od choinkowych lampek.

    Czego nie lubię – słuchać utyskiwania innych kobiet jak to się umęczą przy gotowaniu i pieczeniu, wszak można prace kuchenne rozłożyć na raty.

    Z prezentami jest różnie, ale najczęściej są zamawiane, a rodzinnym dzieciaczkom kupujemy to o co prosiły św. Mikołaja.

  5. Ze względu na sytuację rodzinną – jakbym mogła, to był cały ten zestaw obowiązkowy świąteczny upchnęła w rakiecie i wysłała w p… w przestrzeń kosmiczną ;) Ale rozumiem, że może być frajda dla dzieci, że ktoś celebruje uszka, że Mikołaj Coca-Coli nadjedzie… Wszystko ok. Ale jak na burlesce zapodano nową choreo do muzyczki ‚Santa, baby’ – to mi biust opadł! …znaczy choreo jest ok, ale dałoby się to zatańczyć do innej muzy, naprawdę!

    • Niektórzy na Święta wyjeżdżają na urlop i tym samym niejako wysyłają ten cały przygotowawczy szał w kosmos ;-) w wersji light można się do kogoś wprosić na wigilię ;)

  6. Nie wiem, czy w ogóle będą jakieś święta u nas. Od kiedy pamiętam zorganizowanie ich to był mój obowiązek, ale w tym roku nikt nie ma nastroju do świętowania. Na razie się nie poddaję, choć stopniowo wymiękam. I tak los zadecyduje.

  7. Tak jak pisały dziewczyny powyżej – nie traktuj Świąt jako obowiązku, to ma być czas spokoju, rodzinnego ciepła, odpoczynku… Wiem, że może to się teraz wydawać nierealne. Ale to przecież tego właśnie potrzebujesz?

Dodaj komentarz

Wymagane pola są oznaczone *.