Tegoroczna Wielkanoc

Wszystkim moim czytelnikom z całego serca życzę
zdrowych, spokojnych i bardzo radosnych
Świąt Wielkiej Nocy
smacznego jajka, mokrego dyngusa,
rodzinnej atmosfery i wiosennej aury!

Święta Wielkanocne, choć według KK najważniejsze w roku, są często traktowane troszkę „po macoszemu”. Mają opinię mniej Czytaj dalej

Pobudka! Czas coś naskrobać…

Po każdej imprezie trzeba posprzątać, wytrzeźwieć, odpocząć… A po blogowej rocznicy trzeba zebrać myśli, poszukać nowej weny i pomysłów, zgromadzić nowe pokłady samozaparcia…
A tu wakacje, lato… tyle się dzieje, tyle wyjazdów, zmian, nowych ludzi i doświadczeń… Kto wie więc, ile jeszcze zwlekałabym z powrotem na mój blogowy grajdołek, gdyby nie Czytaj dalej

Czajnik

„Rozwaliło mi piekarnik, rozwaliło
coś zrobiła ty rozwalająca siło
jak jest zbudowany świat
stał piekarnik tyle lat
z piekarnikiem teraz bez
nie powstrzymam się od łez”
/Akurat/

Piekarnik rozwaliło mi parę ładnych lat temu i do dziś nie dorobiłam się nowego. :-P
A kilka dni temu rozwaliło mi czajnik. Czytaj dalej

52 postanowienia noworoczne

Przełom roku jest równie dobrą datą jak każda inna, by dokonać podsumowań, rozrachunku z samym sobą, a następnie rewizji i zwrotu. Jednak w przeciwieństwie do kameleonów ;-) człowiek nie jest skory do zmian i potrzebuje mocnego impulsu i silnej motywacji, by je w swoim życiu rozpocząć… Czytaj dalej

Wyspy Szczęśliwe

Miałam dwa marzenia związane z podróżami zimową porą. (Bo przecież choć z wakacjami i urlopem bardziej kojarzą nam się słoneczne i letnie dni, to przecież zimą też można się gdzieś wybrać, prawda?) Otóż pierwsze dotyczyło wyjazdu nad nasze polskie morze, a drugie w egzotyczne kraje. Bałtyk zimą marzył mi się już od czasów podstawówki (natchnęła mnie do tego moja Polonistka), a ciepłe kraje to już klasyczna wizja zapracowanej i zestresowanej pseudo-businesswoman.

Pierwsze z marzeń udało mi się zrealizować kilka lat temu. Jakoś nikt ze znajomych nie podzielał mojego entuzjazmu wywołanego wizją łażenia po ośnieżonej plaży, więc Czytaj dalej

LBA :-)

Pierwsze wpisy na moim blogu pojawiły się niecałe 3 miesiące temu. Zaczęłam pisać w przysłowiową próżnię. Do dziś nie zdradziłam adresu tej strony swoim znajomym ani przyjaciołom, ba, nawet własnemu chłopakowi! ;-) Byłam po prostu ciekawa, czy zdając się na kompletny przypadek i zrządzenie internetowego losu, mam szansę znaleźć choć jednego czytelnika. Czytaj dalej