Hobby – moje, twoje, nasze

Ostatnią sobotę spędziłam tak, jak tygryski lubią najbardziej, czyli na górskim szlaku. Wybrałam się z koleżanką – tylko my dwie, piękna pogoda, leśna ścieżka i pyszne racuchy w schronisku. :-) Znamy się jeszcze z czasów studenckich i do tej pory nie Czytaj dalej

Dozwolone do lat osiemnastu

Promocje na zabawki w marketach już się skończyły, z placów miast zniknęły dmuchane zamki i stragany, a dzieciaki wyleczyły brzuszki z nadmiaru słodyczy. Kolejny „Dzień Dziecka” dopiero za rok. A tymczasem porozmawiajmy o… Czytaj dalej

Trzy słowa o języku

Siedzimy w kuchni wiejskiej chaty. Na zewnątrz jest dosyć chłodno, ale tu od pieca bije przyjemne ciepło. Na stole ląduje świeżutkie chaczapuri i gorąca zupa. Staruszka, u której dziś gościmy i u której będziemy nocować, stawia na stole jeszcze miskę mięsa oraz dzban wody. Dziękujemy i pałaszujemy. Jest ciepło, swojsko, rodzinnie. Aż chciałoby się Czytaj dalej

Przerwa w pracy

Niezależnie od tego, czy masz pracę swoich marzeń czy też najgorszą pracę na świecie – do roboty chodzić trzeba. Czasem chce się mniej, czasem bardziej, a czasem wcale. I wtedy warto sobie zrobić przerwę. ;-) Czytaj dalej

Czesko-kocie postscriptum

Reakcje, jakie wywołał mój ostatni post o życiu na kocią łapę, przeszły moje najśmielsze oczekiwania i wyobrażenia. Naprawdę nie spodziewałam się, że krótki artykuł, utrzymany w neutralnym tonie, może wywołać taką burzę. Dziś więc małe postscriptum. ;-) Czytaj dalej

Na kocią łapę

Po czym poznać, że już jesteś dorosły? Twoi znajomi żenią się i rozwodzą, zamiast po prostu spotykać się i rozstawać. To jeden z ulubionych dowcipów mojego przyjaciela. Przyjaciela, który notabene niedawno rozstał się z narzeczoną. W tym przypadku Czytaj dalej

Klient nasz pan

Niedawno na Instagramie natrafiłam na ankietę, w której pytano o najbardziej denerwującą i nielubianą grupę społeczną. Tak, tak, bloger był jedną z częstszych odpowiedzi. ;-) Na liście znaleźli się i telemarketerzy i feministki i autobusowi kontrolerzy biletów… Wszystkie typy przebił jednak… klient. :-) Czytaj dalej

Najgorsza praca na świecie

Dziś na blogu wyjątkowo trochę prywaty… zapraszam! :)

- Złamana – stwierdza lekarz znudzonym tonem.
- Yhm – potwierdzam, choć na zdjęciu rentgenowskim niewiele widzę, ale od dziecka wpajano mi, że póki obolałą kończyną można ruszać, to luz, nie jest złamana. No a moją ruszać się nie da, spuchła i boli.
- Gdzie się Pani tak urządziła? W pracy?
- Nie, na treningu.
- A co Pani trenuje?
- Pole dance. Czytaj dalej

Szybko, szybko!

Kiedy moja, dwuletnia wówczas, chrześnica marudziła podczas spaceru i buntowała się przed dalszym marszem, niezawodnym sposobem było przyspieszenie kroku ze słowami „szybko, szybko”. Nie wiem do dziś jakim cudem to działało, ale Czytaj dalej