Miejsce jak każde inne

Gdzie się poznaliście?” to jedno z podstawowych pytań zadawanych parom – i to zarówno przez najbliższych, gdy przedstawiamy im swojego nowego partnera bądź partnerkę, jak i przez dalszych znajomych, sąsiadów, współpracowników przy różnych okazjach. Choć pozornie samo miejsce i okoliczności pierwszego spotkania nie powinny mieć większego znaczenia (wszak często decyduje o tym zwykły przypadek), to jednak budzą one spore zainteresowanie. Może to zwykła ciekawość, może nadzieja na usłyszenie romantycznej historii, a może chęć poznania tego wspólnego mianownika (wspólni znajomi, zainteresowania etc.), który sprawił, że tych dwoje w ogóle się poznało?
Czasem te historie są Czytaj dalej

Spowiedź singla

Dzisiejszy post sponsoruje literka Ł oraz rumianek…;-)

Istnieje niepisana świecka tradycja, praktykowana w większości polskich (i nie tylko) domów. Otóż przy okazji co większych uroczystości czy zjazdów rodzinnych, po zaspokojeniu pierwszego głodu i wymianie ostatnich nowinek, gdzieś między kotletem a surówką (względnie roladą i modrą kapustą czy innymi pyrami), a czasami dopiero Czytaj dalej

Moje łóżko, moja sprawa!

Dziś słów kilka o sprawach łóżkowych. I tym razem nie o budzikach i leniuchowaniu, ale wprost o tym, jak i z kim tam się zabawiamy oraz o małych dwunożnych ssakach, których istnienie często w łóżkach właśnie zostaje zapoczątkowane. Czytaj dalej

Butelką w łeb

„Za trochu lásky šel bych světa kraj
šel s hlavou odkrytou a šel bych bosý
(…)
za trochu lásky šel bych světa kraj.
Jak ten, kdo zpívá u dveří a prosí.”
/Jaroslav Vrchlický/

Za odrobinę miłości przeszedł bym kawał świata, szedłbym z gołą głową i boso, za odrobinę miłości… Czytaj dalej

Pojedyncza

Mimo trójki z przodu (dobrze już zakorzenionej), jakoś nadal na palcu brak złotego krążka, a i za spódnicę nie ciągnie mnie pierworodny czy pierworodna. Drugorodny też nie. I to jednak nie dlatego, że zwykle noszę spodnie.

Koleżanki, młodsze i starsze, już dawno mają ten etap za sobą. Tyją w ciąży, odchudzają się po. Chwalą się, że potomek już korzysta z nocnika albo żalą się na wybryki mężów i konkubentów.
I zazdrościmy sobie nawzajem. Ja im tego przereklamowanego rodzinnego szczęścia, one mi złudnej niezależności i imprez do białego rana.

Samotna?

Nie odczuwam samotności. Mam garstkę fantastycznych przyjaciół i grono fajnych znajomych. Mam hobby, mam czym się zająć w wolnym czasie. Jak trzeba skręcić łóżko albo świeżo skręcone łóżko przetestować to i przedstawiciel płci brzydszej się napatoczy. Czy więc jestem samotna? Chyba nie…

Singielka?

Słowo-wytrych odmieniane przez wszystkie przypadki i we wszystkich kontekstach. Ponoć oznacza to, że ktoś świadomie wybrał sobie takie życie. Ja o takim życiu nie marzyłam, choć pewnie podjęłam nie jedną decyzję, która temu sprzyjała. Ale nawet wyposażona w wehikuł czasu nie potrafiłabym zapobiec obecnemu stanowi rzeczy. Czy więc singielka? Chyba również nie…

Pojedyncza?

Po prostu. Nie „poparzona”, nie „rozmnożona”, tylko pojedyncza. Wolna, ale nie samotna. Niezależna, choć szukająca stabilizacji. Może kiedyś podwójna, dziś jednak pojedyncza.